Szukaj
TOP
macierzyństwo

Bezradność w macierzyństwie

Bezradność. Czasem dopada każdego, przeżyłam ją z różnych przyczyn, ale w rodzicielstwie jedną z najgorszych jest ta, w której zwyczajnie mam dość, nie mam siły na zmienne nastroje mojego dziecka i przestaję się kontrolować. Ta, przez która mówię to czego nie chcę powiedzieć. Zachowuję się tak jak nie chcę się zachowywać. A mój ton głosu nie brzmi tak jak bym chciała i po prostu brakuje mi cierpliwości. Najgorsze, że na to wszystko patrzy moje dziecko. Ba, powiem więcej. Jest w jakiś sposób powodem tej bezradności, a ja nie wiem co mam zrobić, jak się zachować, żeby było mu dobrze.

Zaczynam wątpić w siebie jako matkę, we wszystkie swoje przekonania, w swoja wiedzę, we wszystko to co przeczytałam, bo na daną chwilę to po prostu nie działa. Mam ochotę zacząć krzyczeć, płakać, albo otworzyć drzwi od domu i wybiec. Frustracja wylewa się każdą częścią mnie…I jak już dojdzie do wybuchu, eksplozji tych wszystkich emocji, które mnie zalewają przychodzą wyrzuty sumienia i poczucie winy…Przecież to małe dziecko, moje dziecko. Ono jeszcze tak wielu rzeczy nie rozumie. Potrzebuje we mnie wsparcia, a nie kogoś kogo możliwe, że w danej chwili nawet się boi…

Zaczynam się opanowywać, dociera do mnie, że robie źle, że to ja jestem rodzicem i moim zadaniem jest panować nad emocjami. Moją rolą jest tłumaczenie sobie, że jak ja nie dojdę do ładu ze sobą to nie pomogę nikomu innemu, w szczególności swojemu dziecku, które przez swoje zachowanie, czasami dla mnie trudne (cholernie trudne!) pokazuje jak bardzo mnie potrzebuje.

Na szczęście sytuacje ,w których mam poczucie, że tracę kontrolę nad sobą i nad wszystkim wkoło zdarzają się rzadko. Ale się zdarzają. Zdarzają się mnie i Tobie i bo przecież jesteśmy tylko ludźmi. Najważniejszym jest, żeby wynieść dla siebie ważne wnioski z każdej jednej takie sytuacji i nigdy, ale to nigdy nie przestawać nad sobą pracować. Przeanalizować wszystko na spokojnie, kiedy emocje już opadną, porozmawiać z dzieckiem o tym co się stało. Jeśli czujemy potrzebę przeprosić, przyznać się do błędu (Ja zawsze taką odczuwam).

Nie trzymajmy w sobie wszystkiego, mówmy innym dorosłym o tym co nas boli. Sygnalizujmy kiedy nasze granice są przekraczane albo wtedy, kiedy czujemy, że jesteśmy już na skraju i potrzebujemy wsparcia. To z pewnością pomoże choć w niektórych przypadkach uniknąć niepotrzebnych krzyków, wybuchów i sytuacji, których później żałujemy.

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *