Szukaj
TOP
macierzyństwo myślę,że...

Czy mąż Ci pomaga?

Czy mąż Ci pomaga?

Kobiety często spotykają się z takim pytaniem. Czy to chodzi o sprawowanie pieczy nad domem czy opiekę nad dzieckiem. Ty też tak masz? Zastanawiałaś się kiedyś nad sensem tego pytania, bądź stwierdzenia „pomaga”?

Moim zdaniem razem mieszkamy w domu, razem decydujemy się na dzieci, więc powinniśmy być za to współodpowiedzialni. Wkurza mnie kiedy słyszę historie kiedy zmęczony ojciec wraca do domu i oczekuje żeby było posprzątane, ugotowane, żeby dziecko było czyste, bezproblemowe i najlepiej za jakiś czas uspane przez partnerkę.

Wkurza mnie umniejszanie temu co robimy, a same wiecie najlepiej, że zajmowanie się dzieckiem i domem to niezłe wyzwanie. Teksty typu „przecież Ty tylko siedzisz w domu i nic nie robisz” są poniżej pasa. Ciekawe czemu jak kobieta gdzieś wychodzi, to szybko rozdzwania się telefon z mnóstwem pytań bądź prośbą żeby już wracała do domu. Nie chcę generalizować, nie twierdzę, że tak jest wszędzie, ale takie rzeczy zdarzało mi się w życiu i widzieć i słyszeć.

Mężczyzna wróci do domu, pobawi się 15 minut z malcem bądź ich gromadką, zmieni pieluchę czy da kaszę i czuje się jak ojciec roku, który tak bardzo pomaga. Drodzy Panowie to tak nie działa. Nieraz chętnie bym się z Wami zamieniła, poszła między ludzi, popracowała, oderwała się od codziennych domowych obowiązków. Wy pracujecie w biurze, niektórzy z Was fizycznie – my pracujemy w domu. Obydwie strony wykonują naprawdę kawał dobrej roboty i zasługują na docenienie.

Czasami na forach zdarzają się wątki, w których kobiety żalą się na swoich partnerów, że na dobrą sprawę są ze wszystkim same, cholernie to smutne… Pamiętam jak kiedyś przyszedł do nas znajomy, który miał już własne dziecko. Zaśmiewał się, że on chyba w życiu nie zmienił pieluchy (!), a jako prezent dwumiesięcznemu niemowlęciu przyniósł czekoladę. Żałujcie, że nie widzieliście jego miny, kiedy powiedzieliśmy mu, że syn jeszcze nie może jeść takich rzeczy…

Myślę, że to na naszych barkach spoczywa pokazywanie Panom, że to jednak nie tak powinno wyglądać, że związek powinien być oparty na partnerstwie. Na współdziałaniu, a nie pomaganiu. Mam wrażenie, że same też się trochę do tego przyczyniamy. Choć ja na swojego męża zazwyczaj nie mam co narzekać, to często od niego słyszałam, że sama wolę robić wszystko przy synku, że czuje się odsunięty. (Brzmi znajomo? :)) Więc pracuję nad tym. Staram się żeby mieli czas sam na sam dla siebie, kiedy jest jakaś sytuacja kryzysowa nie lecę jak szalona matka ratować swoje małe Biedactwo, tylko przyglądam się bądź przysłuchuje sytuacji. Moi Panowie też muszą znaleźć wspólny język i sposób na dogadanie się.

Teraz jesteśmy w sytuacji, w której mąż jest częściej w domu i powiem Wam szczerze, że to piękne patrzeć na to jak się razem wspólnie wygłupiają, jak się dogadują jak z dnia na dzień ich więź się zacieśnia :). Drogie Mamy, nie odbierajmy tego naszym partnerom, oni naprawdę wiedzą co robią!

Podsumowując z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule tekstu: „Nie, mój mąż mi nie pomaga, odwalamy kawał dobrej roboty razem i jestem z tego cholernie dumna, że wypracowaliśmy (nie powiem, że było łatwo ;))  taki system współpracy” .

Jeśli Ty masz z tym problem, nie bój się rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach wprost. Spróbuj zostawić męża/partnera z dzieckiem sam na sam kilka razy, niech zobaczy jaką niesamowitą pracę wykonujesz i to doceni! Możecie też spróbować stworzyć system obowiązków i rzeczy, za które jesteście odpowiedzialni. Zastanów się też czy nie jest tak, jak pisałam wyżej, że z jednej strony masz żal, że jesteś z wszystkim sama, a z drugiej nieświadomie nie dopuszczasz męża/partnera do malucha.

Trzymam kciuki :).

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *