Szukaj
TOP
macierzyństwo podróże małe i duże

Jak bezpiecznie przewozić dzieci w foteliku zimą?

Sezon zimowy w pełni w związku z tym chciałam poruszyć temat przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych. Wiadomo, jest to średnio wygodne. Wsadzanie do fotelika, rozbieranie, ubieranie, wyciąganie z fotelika. W naszym przypadku, u najmłodszego członka rodziny te wszystkie czynności wiążą się z głośno wyrażanym niezadowoleniem. Wierzcie mi, naprawdę głośnym.

Dlaczego rodzice nie rozbierają dzieci?

Myślę, że głównym powodem jest niewiedza, bo nie sądzę (a przynajmniej mam ogromną nadzieję), że wygodnictwo. Z moich obserwacji wynika, że dorośli są nieświadomi tego, że przewożenie dziecka w kurtce czy też kombinezonie jest niebezpieczne. Rezygnują z rozbierania dzieci w aucie z różnych powodów. Chcą uniknąć płaczu dziecka, boją się, że dziecko zmarźnie i w konsekwencji się pochoruje, jest to dość niewygodny proces i zajmuje dużo czasu, jadą tylko kawałek więc to się nie opłaca…

Opinia eksperta

Poprosiłam specjalistów z Ośmiu Gwiazdek Warszawa żeby wyjaśnili dlaczego kurtki w fotelikach stwarzają niebezpieczeństwo.

Chodzi o to, że kiedy przewozimy dziecko w kurtce bądź kombinezonie pasy na ciele są źle pozycjonowane. Między pasami a ciałem pasażera tworzy się pusta przestrzeń, która w razie wypadku może doprowadzić do urazu organów bądź nawet wyślizgnięcia się dziecka z fotelika.

Wystarczy trochę wyobraźni, żeby dopisać sobie scenariusz co może się wydarzyć w razie zderzenia.Możesz sobie myśleć, ale ja nigdy nie miałam wypadku, jestem dobrym kierowcą. Przecież do przedszkola, szkoły, sklepu, lekarza jest niedaleko. Ale tak na prawdę nigdy nie wiesz co się wydarzy na drodze i nie ma znaczenia czy jest to daleko czy blisko i jak wyśmienitym jesteś kierowcą.

Kolejnymi argumentami, które usłyszałam od ekspertów z Ośmiu Gwiazdek Warszawa były: dziecko jest przegrzewane, ma w foteliku ciasno, jest mu niewygodnie. W związku z tym pojawia się szybsza chęć zmiany fotelika na większy, bo dziecko przestaje się mieścić. Za szybka zmiana fotelika na następny jest nieprawidłowa. Bezpieczeństwo, komfort, zdrowie- to trzy obszary w których będziemy na plus jeśli dziecko w foteliku będzie spięte pasami blisko ciała. A przykryte tak długo, jak w samochodzie jest zimno.

 

To jak bezpiecznie przewozić dziecko zimą w foteliku?

Zdradzę Wam nasze patenty. Jeśli chodzi o córeczkę, kupiliśmy jej kombinezon z wełny merynosów. Jest ciepły, ale bardzo cieniutki, dzięki czemu pasy przylegają do ciała. Co więcej dzięki temu, że jest wełniany mała się nie poci. W chłodniejsze dni przykrywamy ją jeszcze wełnianym kocykiem. Z racji, że jeździ jeszcze w łupince, kiedy jest potrzeba przeniesienia jej z auta do domu, kocyk też w zupełności nam wystarcza. Ponieważ wełna merino jest dość droga, celowo kupiłam taki kombinezon, który posłuży nam przez dwa sezony – póki co podwijamy jej rękawki i nogawki.

W przypadku naszego trzyletniego synka mamy inny patent. Zdecydowaliśmy się na zakup poncza od Patulove i muszę Wam przyznać, że ja jestem nim zachwycona. Jest polarowy, bardzo ciepły i mega praktyczny. Gdy wkładamy syna do fotelika, dzięki magnesom podnosimy tylnią połę, natomiast z przodu mamy suwak, dzięki któremu możemy wygodnie zapiąć dziecko bezpośrednio na ciało. Suwak pozwala też kontrolować temperaturę. Jak jest za ciepło to syn po prostu go rozsuwa. Ponczo również kupiliśmy na wyrost żeby starczyło na kilka sezonów. Mąż codziennie odwozi w nim Mikołaja do przedszkola mimo, że mamy niecałe 2 kilometry. Bezpieczeństwo przede wszystkim! Kawałek z auta do przedszkola jest przemierzany w ponczo i synek nie marźnie. Musicie też przyznać, że ponczo wygląda genialnie, uwielbiam gdy w nim chodzi. Gdybyście były zainteresowane, to tutaj (KLIK) macie link do poncza oraz (KLIK) kombinezonu. Kocyk został zrobiony na drutach przez babcię :).

Udostępnij na Fb Polub mnie

 

Zawodowa Mama

«

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *