Szukaj
TOP
lifestyle macierzyństwo

Kiedy mama wraca do pracy a tata zostaje w domu

Mama wraca do pracy a tata zostaje w domu – jak do tej pory w Polsce jest to dość rzadkie rozwiązanie. Postanowiłam znaleźć parę, która zdecydowała się na taki układ. Dziękuję Milenie i Adamowi, że zechcieli podzielić się ze mną swoją historią. Teraz przekazuję ją Wam.

Skąd pomysł?

Była to spontaniczna decyzja podjęta jeszcze w ciąży. Milena czytała, że istnieje taka możliwość – ona wraca do pracy po 6 miesiącach macierzyńskiego a resztę urlopu wykorzystuje mąż. Adam entuzjastycznie zareagował na ten pomysł. Po pół roku od narodzin córeczki następuje wymiana obowiązków.

Dlaczego zdecydowali się na takie rozwiązanie?

Powodów było kilka.

Po pierwsze:

Dzięki takiemu rozwiązaniu mogli spędzać więcej czasu razem. Milena pracuje w korporacji, może zaczynać pracę od 7.00. Z racji, że karmi piersią jej czas pracy jest krótszy o godzinę więc przed 15.00 jest już w domu.

Adam z kolei ma nieregularny czas pracy, często z nadgodzinami. Zdarza mu się pracować w weekendy. Co więcej dojazd zajmuje mu 1,5 godziny w jedną stronę.

Po drugie:

Uznali, że tak będzie sprawiedliwie. Chcieli obydwoje mocno zaangażować się w życie Antosi. Milena uważa, że dzięki temu są w stanie lepiej zrozumieć siebie w byciu rodzicem. Tata ma możliwość zobaczyć jak wygląda tacierzyństwo na pełen etat. Jest to też dobre rozwiązanie dla dziecka, ponieważ ma świetny kontakt z tatą.

Po trzecie:

Aspekt finansowy – takie rozwiązanie było dla nich korzystniejsze.

Po czwarte:

Milena była aktywna zawodowo praktycznie do końca ciąży. Ostatnie dwa miesiące pracowała z domu. Był to ukłon pracodawcy w jej stronę. Cieszyła się z macierzyństwa, ale tęskniła za pracą. Wiedziała, że ze względu na ciążę i urlop macierzyński jej awans się oddalił. Teraz, kiedy jest pracującą mamą znowu czuje się spełniona.

Rozmawiając z Mileną i Adamem miałam wrażenie, że ta decyzja była bardzo dobrze przez nich przemyślana. Co więcej takie rozwiązanie sprawiło, że i jedno i drugie jest szczęśliwe i spełnia się w tym co robi, a to jest w moim odczuciu w związku najważniejsze.

Słuchając jak wygląda teraz ich życie sama zaczęłam myśleć, że taki podział obowiązków na prawdę ma sens, a przed rozmową z nimi nie przeszłoby mi to przez myśl!

A co na to znajomi?

Przyznali mi się, że kiedy opowiadają o tym znajomym którzy spodziewają się dziecka, sprawiają, że pary zaczynają rozważać taki podział urlopu rodzicielskiego. Tak na prawdę spotkali się z jednym negatywnym komentarzem typu, że to kobieta powinna siedzieć w domu z dzieckiem. W pracy Mileny takie rozwiązanie staje się coraz bardziej popularne, u Adama jeden z ojców zdecydował się na pozostanie z dzieckiem w domu.

Przekazanie obowiązków

Na początku spędzili miesiąc we trójkę, Adam przebywał już na urlopie rodzicielskim a Milena wykorzystywała urlop wypoczynkowy. Część tego czasu spędzili na wakacjach, resztę na przekazywaniu obowiązków. Stworzyli Antosi warunki, w których podczas zmiany mogła czuć się bezpiecznie. Milena wdrażała Adama w rytm życia Antosi, którego nie znał będąc w pracy. Na początku miał zupełnie inna perspektywę. Było dla niego zaskoczeniem, że wszystko przy takim maluchu musi być zaplanowane, że wyjście na spacer to najpierw spakowanie potrzebnych rzeczy, nakarmienie maluszka itd.

W ostatnim tygodniu Milena mocno się wycofuje z opieki nad Antosią żeby mogła przyzwyczaić się do tego, że będzie zostawała w domu z tatą. Do pomocy również wkracza mama Mileny, która była wsparciem kiedy Adam pracował.

Jak to wygląda w praktyce?

Podczas rozmowy widziałam, że Adam z Mileną wypracowali sobie system, który doskonale im się sprawdza. Każdy wie za co jest odpowiedzialny. Patrzą wzajemnie na swoje potrzeby i jeśli widzą, że coś nie gra reagują i wprowadzają zmiany. Kiedy Adam w tygodniu zarywa nocki to Milena w weekend przejmuje pieczę nad Antosią żeby mógł odpocząć. Kiedy zdarzają się noce, w których dziewczynka często zgłasza się do piersi, Milena odsypia po powrocie z pracy – takich przykładów mogłabym Wam podawać wiele i to w tym związku mnie urzekło – niesamowita praca zespołowa.

Perspektywa taty

Adam do opieki nad Antosią podchodzi zadaniowo. Ma zaplanowany cały dzień: godziny posiłków, spacerów, drzemek. Wdrożył się w bycie pełnoetatowym tatą i daje mu to ogrom satysfakcji, choć mówi, że momentami jest ciężko, kiedy np. Antosia dużo nie śpi w nocy – czasami zdarza mu się bawić z nią od 3 do 6 rano.Cieszy się z każdego dnia spędzonego razem i twierdzi, że czas płynie mu bardzo szybko. Opowiada o rozszerzaniu diety, o tym jaką Mała czerpie frajdę z jedzenia pomidora, a on razem z nią. Stara się zarażać córkę swoimi pasjami – teraz na tapecie mają pływanie, które ćwiczą zarówno w wannie podczas kąpieli jak i na basenie.

Jeśli chodzi o rozwój osobisty rownież nie spoczywa na laurach – rozpoczął komputerowy kurs weekendowy, na który może uczęszczać między innymi dzięki mamie Mileny, która wspiera go w opiece nad Antosią w tygodniu. Dzięki pomocy wykorzystuje również czas jako domowa złota rączką i sukcesywnie remontuje ustalone z Mileną rzeczy w domu.Są też aktywności z których był zmuszony zrezygnować z powodu braku czasu w tygodniu np. boks.

Perspektywa mamy

Milena kocha córeczkę nad świat, ale ciężko było jej z dzieckiem w domu. Tak jak pisałam wcześniej jest to kobieta, która spełnia się w pracy, zna swoje potrzeby i potrafi o nich mówić. W takim układzie jaki wypracowali z Adamem jest szczęśliwa. Do pracy wróciła z dużym zapałem, jest cenionym pracownikiem. Świadczy o tym fakt, że od razu została rzucona na głęboką wodę. Na początku miała obawy, że będzie potrzebowała więcej czasu żeby wdrożyć się z powrotem w obowiązki, ale zupełnie niepotrzebnie.

Milena podczas naszej rozmowy podkreślała, że dzięki kobietom, które decydują się na powrót do pracy po 6 miesiącach pracodawcy przestaną patrzeć na płeć żeńską jako na osoby, które mogą być dłużej nieobecne w pracy. Wspominała, że co raz więcej pań w jej firmie decyduje się na dzielenie urlopu rodzicielskiego z ojcami swoich dzieci.

Za Antosią oczywiście tęskni, ale nie jest typem mamy, która co chwilę dzwoni czy wysyła sms-y z pytaniami o córeczkę. Wie, że Adam świetnie sobie radzi i że Mała jest z nim bezpieczna. Czas spędzony bez Antosi rekompensuje sobie po powrocie do domu i w weekendy dbając przy tym również o siebie – planuje np. wrócić na siłownię.

 

Przyznam szczerze, że Adam i Milena bardzo mi zaimponowali. Są przykładem rodziny, która jest nastawiona na współpracę. Potrzeby obydwojga z nich są tak samo ważne, nie boją się o nich rozmawiać, nie boją się również oceny otoczenia. Żyją w zgodzie z sobą i to jest piękne! Podoba mi się również to, że przestajemy na związek patrzeć stereotypowo: kobieta jako opiekunka ogniska domowego, a mężczyzna jako ten który utrzymuje rodzinę. Bo przecież chodzi o to żeby to nam jako rodzicom było dobrze, żebyśmy się spełniali na różnych płaszczyznach naszego życia.

Zawodowa Mama

«

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *