Szukaj
TOP
macierzyństwo

Macierzyństwo oczami taty

Zacznijmy od tego, że moja żona wszystko zrobi lepiej.

Te zdanie towarzyszyło mi przez wiele miesięcy rodzicielstwa. Miałem poczucie, że do czego się nie dotknę, z jej oczu mogę wyczytać właśnie takie słowa! Zdobycie jej zaufania zajęło mi tylko jakieś kilkanaście miesięcy ;). Droga Żono, Matko – zdradzę Ci teraz niesamowitą tajemnicę! Ja, jako ojciec również potrafię zająć się dzieckiem (może nie tak dobrze jak Ty), ale całkiem nieźle sobie radzę. Wysyłam Ci nawet filmiki i zdjęcia, gdy gdzieś wychodzisz, żeby pokazać Ci jak razem wspaniale potrafimy się bawić.

Jeśli miałbym opisać pracę jaką wykonuje mama na przykładzie własnej żony. No cóż, jest to niezła orka, która na pewno daje mnóstwo satysfakcji, ale i niejednokrotnie w kość. Jest to zawód (nie bójmy się tego słowa), który trwa 24 godziny na dobę. Zaczynając od porannego przewijania, mycia, po gotowanie posiłków, kolejne przewijanie, (później odpieluchowywanie) różnego rodzaju zabawy, spacery aż po usypianie (Nie zapominam o nocy, tu też trzeba Maluszka co jakiś czas nakarmić, przytulić, ukoić.). Są czynności, w których nie jestem w stanie pomóc np. przy nocnym karmieniu, ale całą resztę NAPRAWDĘ potrafię ogarnąć!

Moja żona poświęciła całą siebie dla syna Zaczynając od dodatkowej edukacji, takiej jak czytanie książek odnośnie wychowywania dziecka, spędzanie czasu na różnego rodzaju blogach/forach związanych z karmieniem i rozwojem malca. Do tego rehabilitacja, która trwała kilka ładnych miesięcy, podczas której twardo dzień w dzień ćwiczyła z Mikołajem. Od kilku dni jest już z nami córeczka i wiem, że jej podejście do wychowania się nie zmieni, będzie dawała z siebie tyle ile będzie tylko w stanie.

W tym wszystkim przez pierwsze miesiące po urodzeniu Mikołaja, brakowało mi poczucia, że też jestem ważny w tej rodzinie. Żona całkowicie oddała się synkowi. Mimo tego, że tęskniłem za chwilami, w których miałbym ją tylko dla siebie, moglibyśmy usiąść na kanapie i obejrzeć fajny film, bądź (na początku było to mission impossible) gdzieś wyjść, było to dla mnie oczywiste i wytłumaczalne. Mam nadzieję, że teraz sytuacja będzie wyglądała trochę inaczej. Godziny przegadane w tym temacie (i nie tylko) na pewno zrobiły swoje.

W moich oczach stała się perfekcyjną mamą. Do tego, mimo wszystkich obowiązków i zmęczenia związanego z wychowywaniem dziecka, po pierwszych tygodniach życia Mikiego, znajdowała też czas dla mnie. W którymś momencie zacząłem mieć wrażenie, że gdzieś w tym wszystkim się zatraca. Była mamą, ale przestała być sobą, zacząłem zauważać jej frustrację. Dlatego też, starałem się zorganizować sobie czas tak, żeby miała przestrzeń również dla siebie, pomimo mojego zmęczenia związanego z pracą, która jest dość intensywna. Wiem, że przy dwójce dzieci będzie jeszcze ciężej. Już teraz, po kilku dniach zauważamy dużą różnicę, a póki co jesteśmy w domu obydwoje. Dlatego po powrocie do pracy będę dawał z siebie jeszcze więcej, bo wiem, że będzie tego potrzebowała.

A teraz postulat do Was Drogie Mamy, dajcie sobie pomóc, włączcie nas do wychowania dziecka na maksa, nie odsuwajcie nas od tego. My, na prawdę potrafimy być delikatni i czuli (może czasem troszkę niezdarni), wystarczy, że dacie nam szansę żeby to pokazać. Faceci są prości, jeśli czegoś potrzebujecie, powiedzcie o tym, nie mamy szóstego zmysłu zwanego „domyślę się”. Chcecie mieć czas dla siebie, chcecie odpocząć, iść pobiegać – powiedzcie o tym! Jesteście zmęczone, wkurzone, macie dość, Wasze źródło cierpliwości się kończy? To normalne! Nie bójcie się o tym mówić, nikt nie będzie Was oceniał.

Należy również pamiętać o tym, że w związku ważni jesteście Wy, rodzice. Wasz czas spędzony razem, wzajemne rozmowy, wsparcie. Musicie zdać sobie sprawę z tego, że dla Waszych mężów/partnerów jesteście tak samo ważne jak Wasze dzieci.  Doceniają pracę jaką wykonujecie, choć może nie zawsze o tym mówią. Dbajcie o Waszą relację, dbajcie o to aby czasem spędzić czas sam na sam, bez rozmów o pociechach! To teraz łapcie szybko za telefon, dzwońcie do babci/dziadka/cioci/ niani i organizujcie sobie wspólne wyjście! 🙂

Zawodowa Mama

«

»

2 COMMENTS

  • J

    Nie rozumiem. Po co zajmowac się dzieckiem samemu gdy jest ojciec dziecka obok i na niego można zdelegowac 90% obowiazkow po porodzie (oprócz karmienia piersią). Ja nie wiem po co kobiety robia z siebie meczennice. Przecież praca przy dziecku to jest tak jak w artykule napisano praca 24h na dobe. W normalnych warunkach musiałoby ja wykonywac 3 pracownikow zmianowych (kazdy po 8 godzin). A tu 1 osoba ma ogarnąć to wszystko? I po co skoro mozna podzielic co najmniej na 2 osoby.

    • Zawodowa mama
      AUTHOR

      Ten tekst jest właśnie apelem skierowanym do Mam,które zatracają się w macierzyństwie. Nie nazwałabym ich męczennicami. Czasem nieświadomie działają w taki a nie inny sposób.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *