Szukaj
TOP
podróże małe i duże

Szczęśliwe dziecko to brudne dziecko

W myśl idei, że szczęśliwe dziecko to brudne dziecko postanowiliśmy sprawić Mikołajowi frajdę w postaci zabawy,  w której będzie mógł ubrudzić się do granic możliwości.

Już dawno chciałam zafundować mu taki rodzaj atrakcji, ale miejsce w które trafiliśmy przerosło moje oczekiwania!

Wydarzenie organizowane przez Fundację Sto Pociech „Kucharze, żeglarze i melioranci” doskonale wpisało się w to czego szukałam. Było organizowane z okazji Święta Błota, które miało miejsce 1 czerwca. Odbyło się rownież 8 czerwca – to był nasz dzień szaleństw :).

I teraz dobra informacja – będzie się również odbywało 15 czerwca ( Mam nadzieję, że później też, bo takich miejsc powinno być zdecydowanie więcej!) Więc jeśli to co przeczytacie i zobaczycie Wam się spodoba, koniecznie kupujcie bilety TUTAJ.

Kiedy trafiliśmy na miejsce zobaczyliśmy zakątek, w którym można było tworzyć korytarze wodne, budować na nich mostki, kopać łopatkami, jeździć taczkami. Do dyspozycji dzieci były również konewki, które umożliwiały drążenie mini korytarzy rzecznych. Dostępne były również konstrukcje z rynienkami, w które można było wlewać wodę i obserwować jak spływa w dół.

W drugiej części znajdowały się kuchnie błotne, baseniki – z możliwością zbudowania łódek z wykałaczek, kory, liści czy korków po winie. Była kuweta z kawowym błotkiem, oraz hamak i miejsce do wspinania się.

Z rozrzewnieniem patrzyłam na zabawę dzieci,  bo pamiętam jak sama czekałam na ciepłe dni, w które razem z koleżankami rozpoczynałyśmy budowę takiej błotnej kuchni, która funkcjonowała przez całe wakacje. Ileż my tam nagotowałyśmy zup z mleczy, babki lekarskiej czy szyszek! Ileż babek z piasku czy gołąbków zawiniętych w liście. Piękne to były czasy! Sam fakt zaangażowania rodziców w zabawę pokazał, że nie tylko ja tęsknię za tymi chwilami :).

Plusem było to, że mimo wysokiej temperatury nie było jakoś strasznie gorąco, ponieważ miejsce jest zlokalizowane pośród drzew. Co jakiś czas była też rozstawiana kurtyna wodna, która była kolejną atrakcją dla dzieci. Minusem natomiast były komary. Dlatego gdybyście decydowali się na wypad do Stu Pociech warto mieć ze sobą jakiś preparat na owady (My mieliśmy jeszcze na wszelki wypadek Tickless).

Sama zabawa w błocie jest bezsprzecznie fantastyczna. Co więcej błoto stymuluje dziecięce zmysły i wspomaga ich integrację przez to, że jest sensoryczne. Sama zauważam, że im więcej tego typu zabaw, tym bardziej mój syn przekonuje się do chodzenia po nowych fakturach czy też dotykania rzeczy o różnych konsystencjach. Jako niespełna roczne dziecko miał np. problem z siadaniem na trawie czy w piasku. Teraz coraz bardziej ochoczo próbuje nowych zabaw, które mu proponujemy.

Zainspirowana tym co widziałam, zastanawiam się nawet nad wygospodarowaniem na tarasie małego kącika z kuchnią błotną. Zobaczymy czy w mojej obecnej sytuacji czas mi na to pozwoli.

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *