Szukaj
TOP
testujeMY

Tęcza Grimms – hit czy kit?

Od jakiegoś czasu jesteśmy posiadaczami znanej wśród rodziców, drewnianej Tęczy Grimms. Tej większej, składającej się z dwunastu elementów. (Jest również wersja mniejsza – z sześcioma częściami.) Zdecydowałam się na jej zakup pod wpływem pozytywnych opinii i recenzji jakie znalazłam w Internecie. Postanowiłam się podzielić z Wami swoimi odczuciami.

Pierwsze wrażenia

Gdy rozpakowałam paczkę byłam szczerze zawiedziona rozmiarami zabawki. Myślałam, że jest większa. Przez myśl przeszło mi nawet żeby po prostu ją odesłać, biorąc pod uwagę to ile kosztowała. Zdecydowałam się jednak dać jej szansę – miała przecież tyle dobrych recenzji.

Po rozpakowaniu nastąpił kolejny zawód. Zauważyłam, że tęcza ma czarne sęki oraz delikatne ryski. Co więcej, gdy jest złożona, części nie nachodzą na siebie idealnie. Wiedziałam o tym czytając opis produktu, jednak sądziłam, że jest to widoczne w dużo mniejszym stopniu. Przy oglądaniu poniższych zdjęć, weźcie pod uwagę, że tęcza jest już przez nas od jakiegoś czasu eksploatowana.

Później zaczęłam sobie myśleć, że przecież o to w tej zabawce chodzi. Jest drewniana, taka ma być i na swój sposób dodaje jej to uroku. Co więcej drewno cały czas pracuje, nie dziwne więc, że w niektórych miejscach powstały minimalne odgięcia. Jednak przed zakupem zastanów się czy nie będzie Ci to przeszkadzało, szczególnie kiedy weźmiesz pod uwagę cenę.

Z perspektywy czasu nie żałuję, chcesz wiedzieć dlaczego?

Przede wszystkim daje masę możliwości do zabawy. Często wymyślamy z Mikołajem coś nowego. Inspiruję się Internetem i doświadczeniami innych mam, albo sami tworzymy przeróżne budowle. Poza tym bardzo spodobała się Mikołajowi i dzięki temu wiem, że nie są to pieniądze wyrzucone w błoto, bo jak wchodzi do pokoju to mówi „tęcza” i pokazuje, że właśnie nią chce się bawić. Na początku spędzaliśmy przy niej średnio około godziny dziennie. Myślę, że to całkiem niezły wynik jak na ruchliwego Szkraba. W związku z tym, ostrzegam lojalnie, jest to niezły pożeracz czasu :). Ale tego bezcennego, spędzonego na fajnej zabawie z dzieckiem. I tu muszę się przyznać, że nie tylko, bo zdarzyło mi się kilka razy bawić samej, jak Mikołaj poszedł już spać ;). Z czasem tęcza poszła trochę w odstawkę, ale zdarza nam się po nią sięgać i nadal fajnie bawić.

Wiem, że jest to zabawka edukacyjna, dzięki której będzie mógł uczyć się m.in. kreatywnego myślenia, co jest ogromnym plusem. Widzę, że czasami próbuje ją układać na własny sposób, bez mojego wsparcia. Uwielbia robić z niej tunele lub garaże dla autek, często też nawiązuje do kolorów tęczy i poszczególnych pojazdów, którymi akurat się bawi. To co mnie urzekło w Tęczy Grimms jest to, że daje nam tak naprawdę nieskończone możliwości w używaniu wyobraźni do zabawy.

Minusem póki co jest to, że jeśli coś stworzę, muszę dość mocno pilnować żeby Miki przez przypadek nie przesunął, czy nie zburzył konstrukcji, bo wtedy potrafi się denerwować, a ja buduję wszystko od nowa. Natomiast takie właściwości zabawowe mają chyba wszystkie produkty złożone z elementów: klocki, wieże etc.


Ale nie poddajemy się, praktyka czyni mistrza.

Do tęczy można dobierać różne dodatki, które potem się uzupełniają. Zastanawiałam się nawet nad jednym z nich podczas zakupu, ale stwierdziłam, że najpierw zaprzyjaźnimy się z tęczą, a potem będziemy ewentualnie uzupełniać zabawę  produktami jakie oferuje firma Grimms. Póki co radzimy sobie na przykład w taki sposób.

Czy gdybym stanęła przed wyborem zakupu Tęczy Grimms zrobiłabym to jeszcze raz?

Myślę, że tak. Na pewno jest to funkcjonalna, oryginalna i kultowa zabawka, która zagwarantuje Wam wspólną, kreatywną zabawę. Jedyne co może zniechęcać do zakupu, to cena. Wiem, że jest wykonana z  drewna, że jest malowana specjalnym sposobem maczania w farbie, ale kosztuje naprawdę dużo. Z drugiej strony jest to zabawka na lata. Myślę, że mimo upływu czasu Mikołaj nadal będzie  się nią bawić. Wygląda na solidną, więc wyszłam z założenia, że lepiej będzie kupić jedną rzecz na dłużej niż kilka tańszych, które mogą zepsuć się w krótkim czasie. Do tego dzięki temu zaoszczędzę sobie trochę miejsca w domu, bo na razie zabawkowym zakupom mówię STOP ;).

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *