Szukaj
TOP
macierzyństwo myślę,że...

Z pamiętnika dwulatka

Już jakiś czas temu, na jednym z zagranicznych blogów natknęłam się na pewien tekst. Pozwoliłam go  sobie przetłumaczyć, może trochę nieudolnie – wybaczcie dawno tego nie robiłam (ostatnio pewnie na początku studiów, więc mogę śmiało powiedzieć, że nawet bardzo dawno). Jestem pewna, że sens i przekaz będzie jasny. Autor tekstu jest nieznany. Nie wiem czy to „pamiętnik” dwulatka czy dwulatki, ale sugerując się pojawiającą w którymś momencie lalką, przypisałam ten tekst dziewczynce (możliwe, że całkowicie niesłusznie). Myślę jednak, że jest to banał, bo chodzi tu przede wszystkim o przekaz.

Z pamiętnika dwulatka

„Mam 2 lata. Nie jestem okropna… jestem sfrustrowana. Jestem zdenerwowana, zestresowana, przytłoczona i zagubiona. Potrzebuję się przytulić.

Z pamiętnika dwulatka: Dziś obudziłam się i chciałam ubrać się sama, ale powiedziano mi: „nie, nie mamy na to czasu, daj mi to zrobić”.  To mnie zasmuciło.

Chciałam sama zjeść śniadanie, ale usłyszałam: „nie, robisz zbyt dużo bałaganu, daj mi to zrobić za ciebie”. Poczułam się sfrustrowana.

Chciałam iść do auta i wsiąść do niego sama, ale powiedziano mi: „nie, musimy już jechać, nie mamy czasu, daj mi to zrobić”. To sprawiło, że zaczęłam płakać.

Chciałam wyjść sama z auta, ale usłyszałam: „nie, nie mamy na to czasu, daj mi to zrobić”. To sprawiło, że chciałam uciec.

Później, chciałam pobawić się klockami, ale powiedziano mi: „nie, nie w ten sposób…” Zdecydowałam, że nie chcę się już bawić klockami. Chciałam pobawić się lalką, którą miał ktoś inny, więc ją wzięłam. Powiedziano mi: „nie, nie rób tak, musisz się dzielić”. Nie jestem pewna co zrobiłam, ale to mnie zasmuciło. Więc zaczęłam płakać. Chciałam, żeby mnie przytulono, ale usłyszałam: ”nie, wszystko jest w porządku, idź się bawić”.

Powiedziano mi, że już czas pozbierać zabawki. Wiem to, ponieważ ktoś mówi : idź, pozbieraj

swoje zabawki”. Nie jestem pewna co robić, czekam aż ktoś mi pokaże. „Co robisz? Dlaczego tak po prostu tam stoisz? Idź, pozbieraj swoje zabawki, teraz!”

Nie było mi wolno ubrać się samej albo iść samej tam, gdzie chciałam iść, ale teraz jestem proszona o pozbieranie rzeczy. Nie jestem pewna co robić. Czy ktoś pokaże mi jak mam to zrobić? Od czego powinnam zacząć? Gdzie powinnam schować te rzeczy? Słyszę wiele słów, ale nie rozumiem o co się mnie prosi. Boje się i się nie ruszam. Leżę na podłodze i płaczę.

Kiedy był czas jedzenia, chciałam zjeść sama, ale powiedziano mi: „nie, jesteś za mała, daj mi to zrobić”. To sprawiło, że poczułam się mała. Próbowałam jeść sama, ale nie potrafiłam włożyć jedzenia do buzi. Mówiono do mnie: „proszę, spróbuj tego, zjedz to … ” I karmiono mnie. Nie chciałam jeść więcej. Chciało mi się wymiotować i płakałam.

Nie mogę odejść od stołu, nikt mi nie pozwoli, ponieważ jestem za mała. Ciągle mówią mi, że muszę wziąć gryza. To powoduje, że płaczę bardziej. Jestem głodna, sfrustrowana i smutna. Jestem zmęczona i chcę, żeby ktoś wziął mnie na ręce. Nie czuję się bezpiecznie, ani że mam nad tym kontrolę. To mnie przeraża. Płaczę jeszcze bardziej.

Mam 2 lata. Nikt nie pozwala mi się samej ubrać, nikt nie pozwala mi iść tam, gdzie potrzebuję, nikt nie pozwala mi zadbać o własne potrzeby. Jednak oczekuje się ode mnie, abym wiedziała jak się dzielić, „słuchać” albo „poczekać chwilę”. Oczekuje się ode mnie, abym wiedziała co powiedzieć, jak się zachować lub radzić sobie z moimi emocjami. Oczekuje się ode mnie, żebym siedziała spokojnie lub zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli coś wyrzucę to mogę to zepsuć. Ale ja NIE WIEM tych rzeczy. Nie pozwala mi się ćwiczyć moich umiejętności; chodzenia, pchania, ciągnięcia, zapinania zamka czy guzików, wylewania, wspinania, biegania, rzucania lub robienia rzeczy, które wiem, że potrafię. Rzeczy, które mnie interesują, które wzbudzają moje zainteresowanie, są rzeczami których NIE WOLNO mi robić.

Mam 2 lata. Nie jestem okropna… Jestem sfrustrowana, jestem zdenerwowana, zestresowana, przytłoczona i zagubiona. Potrzebuję się przytulić”.

Moje przemyślenia

Przyznam szczerze, że tekst zrobił na mnie duże wrażenie Pokazuje w bardzo obrazowy sposób z jakimi emocjami mogą i nie raz zmagają się dzieci. Kilka dni zastanawiałam się czy go opublikować i chyba musiałam go w sobie przetrawić.  Historia, mimo że wymyślona, jest w moim odczuciu smutna. Napawa mnie myślami, że gdzieś w tym pędzie zapominamy czasami o tym, co jest w życiu najcenniejsze. Że chwile, w których nasze dzieci będą chciały poznawać z nami świat są bezcenne i niestety ulotne. Musimy mieć tony cierpliwości i nie zawsze potrafimy trzymać nerwy w ryzach – jesteśmy tylko ludźmi, ale spróbujmy patrzeć na dziecko jego oczyma, przypomnijmy sobie jak to było jak my byliśmy mali (trochę starsi niż te 2 lata). Ile frajdy potrafiło sprawić nam stanie w kałuży i gapienie się w niebo. Ile radości dawało nam poznawanie świata, fakt, że robimy coś sami, bez niczyjej pomocy. Nie zabierajmy tych chwil naszym pociechom, nawet jeśli czasem przez to spóźnimy się na umówione spotkanie albo nie obejrzymy początku czegoś na czym nam zależało.

Zastanówmy się, jak my byśmy się czuli, gdyby na każdym kroku zabraniano nam czegoś, na co mamy ochotę, poznawania rzeczy, które nas interesują, wmawiania, że robienie czegoś wbrew sobie jest w porządku czy (o zgrozo) jedzenia czegoś, czego nie cierpimy.

Nie odbierzcie mnie źle, nie chcę generalizować, że każdy rodzic tak robi, ale myślę, że każdemu z nas zdarzyło się choć raz zachować jak w którejś z przytoczonych sytuacji w tekście powyżej. Nie chodzi też o to, aby pozwalać dziecku na wszystko. Tylko, żeby znaleźć równowagę między jednym a drugim oraz traktować dziecko jak drugiego człowieka, a nie kogoś, kogo my na człowieka wychowamy. Powinniśmy od najmłodszych lat dziecka rozmawiać i niech będzie to dialog, a nie wytyczne. Powinniśmy umiejętnie wprowadzać dziecko w świat emocji, rozumieć jego zachowanie, które często jest podyktowane etapami rozwoju. Zrozumieć, że dziecko dopiero poznaje zarówno same siebie jak i świat je otaczający, a to na pewno nie jest proste. 

Zastanówcie się, czy mówicie do Partnera/Partnerki w taki sposób jak czasem do dziecka. Np.: „masz to zjeść” albo: „nie, dziś nie obejrzysz tego meczu- nie wolno” itp.

Ja szczególnie w tych trudnych chwilach staram się patrzeć na świat oczami Mikołaja, to mi pomaga Go zrozumieć. A w tych przyjemnych sytuacjach czasem znów mogę poczuć się dzieckiem.

 

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *