Szukaj
TOP
macierzyństwo

Zmęczona macierzyństwem

Styrana, zmęczona, wypruta ze wszystkiego – tak to ja. Czująca, że nie mam własnego życia-  tak to ja. Myśląca o sobie przede wszystkim w kategorii mama- tak to ja. Sama się do tego doprowadziłam – tak to ja.

Brzmi znajomo? Czytaj dalej.

Odrzuciłaś siebie, odrzuciłaś niemal wszystko co Twoje, by dać im jak najwięcej. By przy nich być, wspierać, być niemal na każde zawołanie, dawać poczucie bezpieczeństwa. Zachowywać się niemalże idealnie, tak jak piszą w tych wszystkich mądrych podręcznikach. Szkoda ze wciąż mało pisze się o tym, że to będzie tak trudne. Że bycie mamą potrafi być bardzo wyczerpujące, że w którymś momencie możesz się zapędzić w macierzyństwie i stracić siebie. Szkoda, że rzadko piszą jak wyrwać się z tego błędnego koła.

Przestajesz się spotykać ze znajomymi, no bo dziecko – nie weźmiesz go ze sobą, bo malutkie-  przestymuluje się. Nie dasz mleka modyfikowanego, bo przecież karmisz piersią – to najlepsze co możesz dziecku dać. Nie odciągniesz mleka, bo boisz się, że nie wypije. I tak dalej, i tak dalej…

Tysiąc wymówek żeby tylko nie zostawić dziecka na dłużej. I tak zaczynasz sobie budować macierzyńską wierzę, mur – nazwij to jak chcesz, w którym zostajesz sama. Jeśli już gdzieś się wyrwiesz to w okolicy, na góra dwie godzinki.

Masz męża/partnera, dzieci a nigdy nie czułaś się tak cholernie samotnie… Brak czasu na wiele rzeczy. Znajomi, którzy nie mają dzieci żyją we własnym tempie, trochę o Tobie zapominają, bo i tak nigdzie nie wychodzisz. Przestają uwzględniać Cię w swoich planach. Ci z dziećmi mają podobnie jak Ty: a to dziecko chore, a to dziś nie wyjdę bo małe ma gorszy dzień…

Ale wiecie co?

Same to sobie robimy. Jesteśmy zapatrzone w bycie idealnymi mamami. Dajemy całą siebie na talerzu. I tak na pewno dzięki temu nasze dzieci dużo dostają, ale też coś im zabieramy. Zabieramy chwile, w których mogą zobaczyć autentyczną mamę, działającą na podstawie intuicji (a nie tego co wyczytałaś w książkach). Autentycznie szczęśliwą ,wkurzoną, zrezygnowaną ,smutną, zniecierpliwioną. Bez tej maski cudownego rodzica. Bawiącą się z nimi na 100%, bez zastanawiania się czy to co mówisz, jak się zachowujesz będzie miało na nie taki a nie inny wpływ. I nie mówię, że tak jest zawsze, ale przez to ile energii wkładasz w „prawidłowe wychowanie” czasem tracisz tą prawdziwość.

Brzmi znajomo?

Myślę, że każda z nas w którymś momencie w mniejszym lub większym stopniu wpada w podobny stan.

Dlatego droga mamo, drogi rodzicu pozwalaj sobie na bycie autentycznym, niech Twoje dziecko widzi Ciebie a nie kogoś kim chcesz być; cyborga, maszynę, która w końcu nie wytrzyma i się zepsuje…

Część pomyśli „kolejny artykuł, w którym robi się z matki cierpiętnicę”. Nie, to nie to. Wierzę, że każda mama po prostu chce dla swoich dzieci jak najlepiej, a przez to potrafi się zatracić w macierzyństwie. Przestać patrzeć na siebie, na swoje potrzeby. Robi wszystko dla dzieci, z myślą o nich, ale swoim kosztem. Z resztą założę się, że każda z nas czasem tak ma, że dusi w sobie te wszystkie myśli, emocje – nie wypowiada wielu rzeczy na głos. Jest przytłoczona macierzyństwem. Po całym dniu pada na twarz i ma wrażenie, że funkcjonuje jak zombie. Ma ochotę wyjść z domu i biec, biec i jeszcze raz biec albo po prostu pobyć sama, a nie na wiecznym stand bayu. Myśli sobie, że jest słaba, bo przecież inni jakoś dają sobie radę. Maja czas na mnóstwo rzeczy. Mam rację?

I po to jest ten artykuł żeby uświadomić Ci, że nie jesteś sama. Żeby przypomnieć Ci, że codziennie odwalasz kawał dobrej roboty! I że Ty Mamo też jesteś ważna!

Zawodowa Mama

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *